20 mld euro z unijnego programu SAFE może w najbliższych tygodniach ponownie trafić do podziału między państwa członkowskie. Polska rozważa ubieganie się o część pieniędzy niewykorzystanych przez inne kraje. Jak zapowiada wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, Polska zamierza wykorzystać całą dotychczasową pulę 43,7 mld euro. Wśród nowych priorytetów inwestycyjnych są systemy antydronowe, walka radioelektroniczna, sztuczna inteligencja i zdolności dalekiego rażenia.

– Dzisiaj jesteśmy liderem na rynku europejskim w wykorzystaniu mechanizmu SAFE. Mimo że kraje członkowskie postanowiły ze stołu w Brukseli wziąć całą kwotę, czyli 150 mld euro, to już dzisiaj wiadomo, że niektóre z nich te pieniądze do Brukseli oddadzą, bo nie były w stanie ich wydać na czas i zgodnie z regułami. To nie dotyczy nas, w przypadku Polski każde euro z 43,7 mld euro zostanie zagospodarowane – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, pełnomocnik rządu ds. wzmocnienia odporności państwa.

Program SAFE przewiduje do 150 mld euro preferencyjnych pożyczek na inwestycje obronne państw UE, przede wszystkim wspólne zakupy uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Polska jest największym beneficjentem programu. W maju 2026 roku otrzymała pierwszą transzę finansowania w wysokości 6,6 mld euro, czyli 15 proc. przyznanej jej puli. Środki z SAFE mają wspierać modernizację armii i rozwój europejskiego przemysłu zbrojeniowego.

– To, co przed nami, to kolejna runda w Brukseli aplikowania o kolejne środki. Na stół prawdopodobnie w ciągu dwóch tygodni wróci ok. 20 mld euro. Dzisiaj w rządzie dyskutujemy o tym, czy Polska powinna aplikować o większe środki – mówi Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. – To będzie wspólna decyzja całego rządu, nie bez znaczenia będzie głos ministra finansów.

Pod koniec maja Agencja Uzbrojenia i Dowództwo Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni podpisały w ciągu trzech dni 62 umowy z polskimi firmami zbrojeniowymi w ramach SAFE. Łączna wartość zakontraktowanych zamówień wyniosła ok. 120 mld zł. Wśród zamówień znalazły się m.in. bojowe wozy piechoty Borsuk, armatohaubice Krab, moździerze Rak, transportery Rosomak, bezzałogowce FlyEye i amunicja krążąca Warmate. Umowy obejmowały zarówno nowe kontrakty ramowe i wykonawcze, jak i aneksy do wcześniejszych zamówień.

– Byliśmy rekordzistą pod względem inwestycji we własny przemysł zbrojeniowy. Na 19 krajów tylko dwa – Polska i Rumunia – były w stanie w takim tempie przeprowadzić całą biurokrację, żeby zdążyć wydać pieniądze wyłącznie we własnym przemyśle. Polska zakontraktowała ok. 120 mld zł w polskim przemyśle, a Rumunia swoje środki zakontraktowała w niemieckim przemyśle. To najlepiej pokazuje, że nasze zapowiedzi związane z tym, że SAFE ma być inwestycją głównie w polski przemysł, sprawdziły się w 100 proc. – podkreśla przedstawicielka MON w rozmowie podczas Europejskiego Forum Nowych Idei – EFNI 2026.

Według szacunków przedstawionych przez Magdalenę Sobkowiak-Czarnecką w Sejmie w czerwcu br. zamówienia realizowane w ramach SAFE mają trafić łącznie do ok. 12 tys. firm w całej Polsce, w tym kooperantów dużych zakładów zbrojeniowych. Prawie 90 proc. środków z polskiej puli programu ma zostać wydane w krajowym przemyśle zbrojeniowym.

SAFE przewiduje również wspólne zamówienia uzbrojenia przez co najmniej dwa państwa, które kupują sprzęt od jednego producenta, ale każde finansuje zakupy na potrzeby własnej armii. Dla polskich firm może to oznaczać szansę na pozyskiwanie kontraktów od zagranicznych odbiorców.

– Dzisiaj finalizujemy wspólne zakupy, ok. 10 krajów jest dzisiaj naszymi partnerami, Grecja kupuje od nas system satelitarny, Bułgaria i Rumunia kupują od nas drony, Litwa rozmawia z nami o wspólnych projektach, Szwecja kupuje od nas okręt Ratownik, Norwegia i Słowacja kupują od nas system SAN, a Kanada – drony. To jeszcze nie koniec, bo wciąż podróżuję po Europie i reklamuję nasze produkty zbrojeniowe – podkreśla Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.

Nie wszystkie potrzeby polskiej armii mogą jednak zaspokoić krajowi producenci. Część zamówień dotyczy sprzętu i technologii, których polski przemysł obecnie nie wytwarza.

– To między innymi samoloty do tankowania w powietrzu. Cztery sztuki kupujemy od Hiszpanii, wspólnie z rządem hiszpańskim, w ramach procedury wspólnych zamówień. To jest zdolność, bez której dzisiaj trudno się operuje, bo myśliwce bez tankowania mają ograniczony czas działania w powietrzu. Dzisiaj, kiedy nasze myśliwce operują, to bardzo często muszą korzystać z pomocy sojuszników w zakresie tankowania. Chcemy być w tym procesie samodzielni – wyjaśnia przedstawicielka MON.

Europejska Agencja Obrony (EDA) od lat wskazuje tankowanie samolotów w powietrzu jako jedną z istotnych luk w zdolnościach wojskowych państw europejskich. 9 października agencja poinformowała o rozpoczęciu drugiej fazy projektu automatyzacji tankowania w powietrzu za pomocą dronów. Projekt realizują Hiszpania, Niemcy i Belgia.

Jak zaznacza Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, zakupy realizowane przez Polskę w ramach programu SAFE to tylko część wydatków na zbrojenia.

– Kontynuujemy nasze zakupy na kierunku amerykańskim i koreańskim. Dzisiaj najwięcej środków wydajemy w Polsce, numer 2 to Stany Zjednoczone, a numer 3 to Korea – przypomina pełnomocniczka rządu ds. wzmocnienia odporności państwa. – W związku z przeglądem strategicznym, jaki zarządził premier Kosiniak-Kamysz, wojsko jeszcze raz przygląda się priorytetom. Na pierwszy plan wychodzą walka radioelektroniczna, sztuczna inteligencja, walka z dronami i zdolności dalekiego rażenia.

Z raportu EDA opublikowanego w lipcu 2026 roku wynika, że wydatki na obronność państw Unii Europejskiej wzrosły w 2025 roku o 20 proc., do 418 mld euro, czyli 2,2 proc. unijnego PKB. W 2026 roku mają sięgnąć 454 mld euro. Na zakup sprzętu wojskowego państwa członkowskie przeznaczyły w ubiegłym roku 115 mld euro.

Źródło: Newseria