magazine top

Pod koniec października br. delegacja Komisji Handlu Międzynarodowego Parlamentu Europejskiego (INTA) udała się z kolejną wizytą do Chin, podczas której omówiono m.in. kwestie nierównowagi handlowej między UE a Chinami i obawy dotyczące dostępu do rynków. Państwo Środka jest trzecim co do wielkości partnerem handlowym Unii Europejskiej w handlu towarami i usługami, ale deficyt handlowy UE stale rośnie i obecnie wynosi 1 mld euro dziennie. Istotnym tematem dialogu jest także wsparcie Chin dla Rosji.

– Rosja z całą pewnością zagraża bezpieczeństwu całego kontynentu europejskiego, nie tylko tzw. wschodniej flance NATO. Nie mogłaby kontynuować wojny na Ukrainie, gdyby nie wsparcie, które płynie z kilku krajów azjatyckich, z Korei Północnej, ale również niestety z Chin. Są na to dowody – Ukraińcy bardzo często pokazują, że część komponentów w dronach, które dzisiaj atakują Ukrainę, pochodzi właśnie z Chin. Chiny powinny tę sprawę wyjaśnić i przerwać tego rodzaju pomoc dla agresora – mówi agencji Newseria Adam Bielan, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości oraz przewodniczący partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

Jak podaje amerykańska komisja ds. relacji USA–Chiny (U.S.–China Economic and Security Review Commission), Chiny stały się decydującym zewnętrznym podmiotem wspierającym wojnę Rosji na Ukrainie. Zakupy ropy przez Pekin pomagają finansować rosyjski budżet, a towary podwójnego zastosowania z Chin i Hongkongu utrzymują rosyjskie programy zbrojeniowe pomimo zachodnich sankcji i kontroli eksportu.

– Kwestia wspierania przez Chiny rosyjskiej machiny wojennej jest tematem w Brukseli i w Parlamencie Europejskim. Także łamanie praw człowieka w Chinach jest na agendzie i na to również zwracamy uwagę. Nie mamy możliwości dyktowania tego, co Chiny będą robiły, ale mamy wpływ na to, jak będą wyglądały relacje między Unią Europejską a Chinami – mówi Dariusz Joński, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej, należący do Europejskiej Partii Ludowej.

Na październikowej sesji europosłowie przyjęli zalecenia skierowane do pozostałych instytucji UE dotyczące kierunków polityki wobec Chin. Ich zdaniem unijne stanowisko powinno być bardziej asertywne, oparte na zasadach, łączące dialog ze skuteczniejszą ochroną europejskich interesów. Politycy podkreślili w zaleceniach znaczenie dialogu z Chinami w kwestiach globalnych wyzwań, pokoju i bezpieczeństwa, klimatu oraz praw człowieka. Jednocześnie zauważają oni, że stosunki dwustronne znalazły się w krytycznym punkcie ze względu na stanowisko Pekinu wobec rosyjskiej wojny w Ukrainie oraz nieuczciwe praktyki gospodarcze.

– Chiny mogą być partnerem w wielu kwestiach, choćby pomocy w rozwiązaniu konfliktów zbrojnych. Są też bardzo ważnym elementem łańcuchów dostaw, pełnią bardzo ważną funkcję, jeśli chodzi o wydobycie, a przede wszystkim przetwórstwo metali ziem rzadkich – uważa Adam Bielan. – Są też wyzwaniem dla europejskiej gospodarki. Mamy coraz większy deficyt handlowy w relacjach między Chinami a Unią Europejską, który sięga miliarda euro dziennie. To oznacza utratę dziesiątków tysięcy miejsc pracy w przemyśle w całej Unii, szczególnie w krajach Europy Zachodniej. Niemcy tracą 10 tys. miejsc pracy w przemyśle miesięcznie.

Z danych Federalnej Agencji Pracy w Niemczech wynika, że w 2025 roku liczba osób zatrudnionych w sektorze produkcyjnym spadła o 177 tys. Produkcja pojazdów samochodowych i części samochodowych, przemysł metalowy oraz inżynieria mechaniczna należą do sektorów, które znacząco się przyczyniły do spadku zatrudnienia. Sektor produkcji pojazdów samochodowych i części samochodowych miał o 52 tys. mniej pracowników na koniec 2025 roku, sektor produkcji wyrobów metalowych o 24 tys. mniej, a inżynierii mechanicznej o 28 tys. mniej.

– Europa zbyt mocno otworzyła drzwi dla wszystkich produktów z Chin i one zalały cały kontynent. Chiny dzisiaj są w stanie wyprodukować wszystko i to robią. Może jeszcze za wyjątkiem silników samolotowych, chociaż są bliscy ich produkowania. Ale to oznacza, że Chiny de facto żyją w dużej mierze z eksportu, między innymi do Europy i dlatego też musi ona nieco przymknąć te drzwi i chronić swój rynek – uważa Dariusz Joński.

Z danych Eurostatu, podawanych przez Radę UE, wynika, że w latach 2015–2025 import z Chin do UE wzrósł o ponad 90 proc., natomiast eksport do Chin – o 37 proc. W 2025 roku wartość handlu towarami między Unią Europejską a Chinami przekroczyła 770 mld euro. UE wyeksportowała do Państwa Środka towary o wartości 199,5 mld euro i zaimportowała towary o wartości 571,3 mld euro. Oznacza to deficyt handlowy w wysokości ponad 370 mld euro. Chiny są trzecim co do wielkości partnerem Unii w handlu towarami i usługami łącznie, a UE jest ich największym partnerem handlowym.

– Europa jest zbyt mocno uzależniona od Chin i musimy wyciągnąć z tego wnioski. Podkreślając dobre relacje handlowe, mam nadzieję, że dojdzie do ich zbalansowania i że nie będziemy mieć tak dużego deficytu. Musimy zadbać o autonomię, szczególnie jeśli chodzi o strategiczne towary takie jak metale ziem rzadkich – zaznacza Adam Bielan.

W październiku br. przedstawiciele władz Francji i Niemiec wystosowali do Komisji Europejskiej list, w którym zaapelowały o stworzenie narzędzi pozwalających ograniczyć dostęp do unijnego rynku, dywersyfikować dostawy i przygotować się na ewentualne działania odwetowe. Miało to miejsce przed wizytą Maroša Šefčoviča, komisarza UE ds. handlu, w Pekinie. Po spotkaniu z chińskim ministrem handlu Šefčovič poinformował o osiągnięciu porozumienia w sprawie ograniczenia chińskiego eksportu samochodów hybrydowych i hybryd typu plug-in do UE.

– Chińczycy bardzo niechętnie odpowiadają na konkretne pytania dotyczące ich współpracy z Rosją, a przede wszystkim bardzo niechętnie odpowiadają na apele o to, żeby zrównoważyli handel z Unią Europejską. Widzę rosnącą frustrację kolegów z Europy Zachodniej, którzy tracą na tej nierównowadze najwięcej. Widzieliśmy niedawno wspólną inicjatywę niemiecko-francuską w tej kwestii. Myślę, że w czarnym scenariuszu będziemy zmierzać do wojny handlowej z Chinami, mam nadzieję, że tego się uda uniknąć, że w wyniku rozmów dyplomatycznych znajdziemy jakieś rozwiązanie – mówi europoseł PiS.

Dwustronny dialog w ostatnich miesiącach jest coraz bardziej intensywny. Pod koniec października br. posłowie Komisji Handlu Międzynarodowego PE udali się do Chin z trzydniową wizytą, aby omówić politykę handlową tego kraju oraz jej wpływ na europejskie przedsiębiorstwa i miejsca pracy. Przedstawili partnerom z Pekinu obawy dotyczące przeszkód, z jakimi borykają się firmy z UE w Chinach, nieprzewidywalnych łańcuchów dostaw, dostępu do kluczowych surowców, nadwyżek mocy produkcyjnych, a także chińskich dekretów negatywnie wpływających na firmy zagraniczne. Była to czwarta wizyta europosłów w Chinach w 2026 roku, po sześciu latach przerwy. Unijna delegacja podkreśliła, że zwiększenie częstotliwości dialogu między Unią Europejską a Chinami jest niezbędne do budowania zaufania po obu stronach.

– Unia Europejska nie chce wojny z Chinami, ale chce równych warunków współpracy. Z jednej strony nakładamy 50-proc. cła na stal, a z drugiej mamy narzędzia w postaci specjalnego podatku CBAM nakładanego na produkty, które przyjeżdżają spoza UE, nie tylko z Chin. Na tej liście, którą udało się ostatnio rozszerzyć o kolejne 200 produktów, łącznie jest ich ponad 400. To są strategiczne branże i produkty, które musimy chronić – uważa Dariusz Joński. – Chiny chcą zalać rynek dumpingowymi cenami, ale jeśli firmy w Europie upadną, to ceny będą dużo wyższe. Naszym celem jest ochrona rynku. To są albo cła, albo CBAM, albo dodatkowe opłaty jak w przypadku paczek z Chin – 3 euro od każdej paczki, żeby w jakiś sposób zrównoważyć konkurencyjność europejskich firm i tego, co Chiny wysyłają do Europy.

We wrześniu br. Parlament Europejski zatwierdził propozycję Komisji, aby rozszerzyć zakres dyrektywy CBAM poza materiały podstawowe i objąć nim obszerną listę produktów końcowych, w tym gotowe wyroby stalowe i aluminiowe, takie jak elementy złączne, drut, sprężyny i artykuły gospodarstwa domowego, i poszerzyć go bardziej, niż proponowała Komisja.

– Pamiętajmy, że w całej tej debacie mówimy o cenach dumpingowych, ale też o szpiegostwie. Doskonale wiemy, że urządzenia, które mają zainstalowane kamery – od samochodów, przez odkurzacze, po telefony – wszystko rejestrują, więc musimy przed tym szpiegostwem przestrzegać. Dzisiaj do jednostek wojskowych nie wjedzie się chińskimi samochodami. Powinniśmy się zastanowić, czy tak powszechnie sprzedawane produkty z kamerami mogą być wszędzie użytkowane – wskazuje europoseł KO.

W lutym br. Wojsko Polskie ogłosiło ograniczenia dotyczące wjazdu pojazdów wyprodukowanych w Chinach na chronione obiekty wojskowe. Powodem były obawy dotyczące możliwości gromadzenia i niekontrolowanego wykorzystywania danych przez stosowane w nich systemy cyfrowe.

fb button

grab my essay banner

logo jooble